• Twitter Ojca Św

  • Radio RDN

  • gość niedzielny

  • wiara.pl

  • Caritas Diecezji Tarnowskiej

Żal niedoskonały, a doskonały - czym się różni !?!?

 

W spowiedzi jest coś takiego jak żal niedoskonały. Czy to wystarcza?

 

Przebaczenie grzechów, którego dostępujemy, zwłaszcza poprzez sakrament pokuty i pojednania, to jeden z największych darów, których udziela nam Bóg w Kościele. Trzeba nam przeżywać ten sakrament z wiarą i gorliwością, a nie rutynowo, tak jakby to był jakiś cykliczny ryt samooczyszczenia.

 

Pierwszym warunkiem dobrej spowiedzi jest szczery rachunek sumienia. Dysponujemy dzisiaj niemałą dobrą literaturą na ten temat, która może okazać się pomocna w przygotowaniu do spowiedzi. Rachunek sumienia jest przede wszystkim stanięciem w szczerości serca przed Bogiem: zdaniem sobie sprawy z dobrodziejstw otrzymanych od Niego i naszej na nie odpowiedzi, z tego jak traktowaliśmy pochodzące od Niego wewnętrzne natchnienia do dobrego, jak wykonywaliśmy to, co w naszym życiu jest Jego wolą oraz jakie popełniliśmy uchybienia wobec Boga i wobec naszych bliźnich.

Podstawowym niebezpieczeństwem jest mylenie głosu sumienia z własnym osądem tego, co jest lub nie jest grzechem, np. „Nie spowiadam się ze stosowania antykoncepcji, bo ja nie uważam tego za grzech”. Poprawnie ukształtowane sumienie potrafi rozeznać, co jest dobre, a co złe, nie ma natomiast władzy decydowania o moralnym dobru i złu. W rachunku sumienia warto przyjrzeć się nie tylko naszym konkretnym aktom (myśli, słowa, uczynki) bądź zaniedbaniom, ale także naszym postawom, z których one wynikają.

Drugim warunkiem jest żal za grzechy. Na nic się zda rachunek sumienia, jeśli nie prowadzi on do żalu za grzechy, bez którego żadna spowiedź nie miałaby sensu. W teologii rozróżniamy tzw. żal doskonały i niedoskonały. Żal doskonały polega na tym, że żałujemy za popełnione grzechy ze względu na miłość Boga; żałujemy, ponieważ grzesząc, okazaliśmy Mu niewdzięczność i brak zaufania.

Żal niedoskonały wynika z niedoskonałych motywacji: ze wstydu wobec samych siebie i innych, ze strachu przed karą Bożą itd. Żal ten jest warunkiem minimum dla sakramentalnego rozgrzeszenia, jeśli jednak stale żyjemy w relacji z Bogiem, ustawicznie dojrzewając w wierze, stopniowo może się wówczas pogłębiać nasz żal za grzechy.

Trzecim warunkiem, wprost wynikającym z poprzedniego, jest postanowienie poprawy, czyli decyzja o zerwaniu z grzechem. Trzeba tu od razu doprecyzować, że nie chodzi tu o jakąś przysięgę, że już nigdy więcej takiego lub innego grzechu się nie popełni. Taka przysięga byłaby dowodem braku realizmu i wręcz oznaką pychy. Nie chodzi o szumne deklaracje na przyszłość, ale o konkretną decyzję tu i teraz.

 

Jeśli np. dwoje młodych ludzi żyje ze sobą bez ślubu pod jednym dachem, jak mąż z żoną, i chcą przed świętami skorzystać ze spowiedzi, to w ich sytuacji postanowienie poprawy polega na podjęciu i zrealizowaniu decyzji o zamieszkaniu osobno i o życiu w czystości. Nie ma bowiem najmniejszego sensu spowiadać się z zamiarem powrócenia do życia w grzechu.

Warunkiem czwartym jest sama spowiedź. Jej owocność zależy od tego, na ile dobrze wykonaliśmy trzy poprzednie etapy. Spowiedź jest z jednej strony oskarżeniem siebie z popełnionych grzechów, z drugiej zaś wyznaniem wiary w miłosierną miłość Boga.

Jeżeli łączy się ona dla nas z jakimś trudem, np. nie jest łatwo znaleźć dyspozycyjnego kapłana lub trzeba czekać w długiej kolejce, może nam to pomóc przypomnieć sobie, że pojednanie jest łaską, nie należnością i nie dokonuje się na naszych warunkach.

Ostatnim piątym warunkiem jest zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Warunkiem minimum jest wykonanie zadanej przez kapłana pokuty. Miarą naszej gorliwości jest to, na ile szybko po spowiedzi wypełniamy zadaną pokutę. Pamiętajmy też, że są grzechy, które z natury domagają się zadośćuczynienia, np. agresja przeciw komuś, kradzież, oszczerstwa itd. i naszym obowiązkiem jest rozeznanie przed Bogiem adekwatnej formy zadośćuczynienia, choćby kapłan podczas spowiedzi w ogóle nic o tym nie mówił.

Bardzo ważne jest również, byśmy pamiętali, że rozgrzeszenie jest etapem na drodze naszego ustawicznego nawrócenia.  Otrzymałem dar rozgrzeszenia, ale pozostaję wciąż człowiekiem słabym. Dobrze przeżyte doświadczenie pojednania owocuje wdzięcznością wobec Boga, a więc odnowioną gorliwością we wchodzeniu z Nim w relację przez wiarę, słuchanie Jego słowa, modlitwę i sakramenty.

 

Tekst pochodzi z kwartalnika „Z Niepokalaną”.

 

 

Jak uniknąć pomieszania żalu z poczuciem winy?

 

„Ach żałuję za me złości, jedynie dla Twej miłości. Bądź miłościw mnie grzesznemu,

dla Ciebie odpuszczam bliźniemu”.

 

Tę krótką formułę zna chyba każdy. Ale czy oddaje ona to czego faktycznie doświadczamy kiedy stajemy twarzą w twarz ze złem, które popełniliśmy? Czy faktycznie żałujemy jedynie dla Bożej miłości?

Warto pamiętać o ważnym rozróżnieniu, jakie w tej materii czyni Katechizm. Czytamy tam o dwóch rodzajach żalu: doskonałym (contritio), którego jedynym motywem jest miłość do Boga i niedoskonałym (attritio) – którego przyczyną jest strach, wstyd, czy coś innego, różnego od miłości do Boga.

 

Bardzo obrazowo różnicę miedzy tymi rodzajami żalu wyjaśnił Tomasz z Akwinu. Odwołuje się on do dosłownego znaczenia ich łacińskich określeń. Otóż contritio oznacza: skruszenie a attritio złamanie. I na poziomie duchowym odnosi on to do źródła wszelkiego grzechu – czyli pychy. Żal niedoskonały łamie w jakiś sposób naszą pychę i pomaga odwrócić się od grzechu, ale nie niszczy jej całkowicie. To dzieje się dopiero gdy doświadczamy żalu doskonałego – wtedy ta pycha zostaje skruszona, rozbita w drobny mak.

 

A kiedy coś w nas jest kruszone czy miażdżone pojawia się ból. Moment kiedy uświadamiam sobie grzech, który popełniłem nie może być łatwy. Kiedy ten ból staje się realny, może być mi łatwiej zrozumieć, jak bardzo realne było zło, które spowodowałem. I ten ból czasem prowadzi do łez, tak jak stało się w przypadku Piotra. Uświadomił sobie swój grzech, gdy usłyszał pianie koguta, a potem:  „Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał”.

Trzeba jednak pamiętać, że smutek związany z żalem za grzechy nie może przekształcić się w rozpacz. Wręcz przeciwnie: „Niech skruszony smuci się zawsze [swymi grzechami], lecz niech raduje się zawsze swym smutkiem” – mówi św. Augustyn.

 

Płaczący nad swoim grzechem Piotr mówi nam jeszcze jedną, szalenie istotną rzecz na temat żalu za grzechy. Apostoł najpierw uświadomił sobie, że zgrzeszył, a dopiero później zapłakał. Reakcja emocjonalna była wynikiem rozumowania, a nie jego przyczyną.

 

Żal za grzechy to nie smutek, to nie poczucie winy albo wstyd. Emocje nie są zależne od naszej woli i nie mogą stać się warunkiem nawrócenia – mogą mu natomiast towarzyszyć i z niego wypływać. To ważne, żeby nie utożsamić żalu z poczuciem winy. Mogę przecież czuć się bardzo źle, kiedy zrobię coś co obiektywnie jest niewielkim przewinieniem, lub jest nawet moralnie obojętne. Z drugiej strony nawet poważny grzech mogę tak zracjonalizować, że prawie wcale nie będę odczuwał wyrzutów sumienia.

Jak uniknąć tego pomieszania żalu z poczuciem winy? Co robić, żeby motywacją mojego żalu była coraz bardziej Boża miłość? Drogą jest zmiana myślenia. Adrien von Speyer rozważając kwestię żalu za grzechy tak pisze: „Nasze grzechy niesie On [Chrystus] Ojcu z miłością tak oczyszczającą, że Ten nie widzi nic poza tą miłością i Jego duchem pojednania”.

 

Zanim zaczniemy się oskarżać za popełnione przez nas zło, powinniśmy dostrzec Bożą miłość, która działa w naszym życiu. Sam fakt, że chcemy pójść do spowiedzi, że szukamy pojednania jest owocem łaski. Tylko patrząc na nasz grzech przez pryzmat Bożej miłości możemy właściwie zrozumieć jego ciężar i jednocześnie się pod nim nie załamać – bo nie niesiemy go sami.

 

Źródło: https://info.dominikanie.pl/2016/12/czy-moj-zal-za-grzechy-jest-doskonaly/

  • Numer kontaktowy

  • Kalendarz imienin
    29 Maja 2020r.Imieniny obchodzi:
    Benity, Maksymiliana, Teodozji
  • RENOWACJA FRESKÓW!

  • PPT Grupa 16.

  • Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego

  • V Synod Diecezji Tarnowskiej

  • Diecezja Tarnowska

  • Mała galeria